Przejdź do głównej zawartości

Posty

Karpniki- piękno w zasięgu zmysłów

 Zabieram Was do malowniczej wsi Karpniki, którą upodobali sobie artyści i arystokraci, była tu nawet caryca Katarzyna.  Co tak przyciąga w te tereny? Wystarczy, że się zatrzymasz w tej miejscowości, staniesz i pomału będziesz się obracać. Gdzie się nie popatrzysz, tam piękne widoki: między innym na Karkonosze, Rudawy Janowickie w tym Góry Sokole na wyciągnięcie ręki, stawy, w których te góry się odbijają i do tego romantyczny zamek. W oddali Karkonosze Góry Sokole i jeden ze stawów w Karpnikach Zamek w Karpnikach o poranku  Jak już tak się obracasz i podziwiasz widoki, to do płuc wdychasz to górskie powietrze, które pachnie wolnością, a w oddali słyszysz zwiastujące wiosnę krzyki żurawi. Zrobisz te 360 stopni uniesiesz głowę i zobaczysz lecące na tle błękitnego nieba białe łabędzie i już wiesz, że tak wygląda szczęście.  To dopiero początek zachwytów. Przedstawię jeszcze przyjemny szlak, na który wyruszyliśmy z Karpnik. Samochód zaparkowaliśmy przy zamku w Karpnikac...

Między Niedźwiadkiem i Kocim Grzbietem

 Plan na wyprawę był inny, ale warunki atmosferyczne związane z silnymi porywami wiatru nie pozwoliły na jego realizację. Chcieliśmy ruszyć na szlaki z Przełęczy Woliborskiej w Górach Sowich, ale tam  drzewa aż się uginały, więc pojechaliśmy na parking obok Leśnego Dworku w Bielawie i tu było spokojniej. Nie wiedzieliśmy, którym szlakiem iść, chcieliśmy uciec przed wiatrem. Droga w stronę Trzech Buków wydała nam się spokojna. To był dobry wybór. Podmuchy słyszeliśmy gdzieś daleko, wysoko. Na przełęczy usiedliśmy pod wiatą i zastanawialiśmy się, gdzie dalej iść. Gdzieś nad Kalenicą chyba mocno wiało, więc poszliśmy żółtym szlakiem w stronę Nowej Bielawy. Nad nami po lewej stronie wznosił się Niedźwiadek (675 m n.p.m.). W Bielawie mieliśmy jezdnią wrócić do Leśnego Dworku, ale pokusiliśmy się na zdobycie Kociego Grzbietu i na tym stromym odcinku dopadł nas wiatr. Nie było łatwo, gdybyśmy nie mieli raczków, to pewnie kilka razy spotkalibyśmy się oko w oko z kamienistym i oblodzon...

Opowieści z mchu i paproci na Wzgórzach Kiełczyńskich

 Opowiem Wam bajkę...  Między górami zwanymi Sowimi a świętą górą Ślężą, w starej wsi  Gogołów, za starym wiatrakiem biegnie szlak o żółtych oznaczeniach.  Stary wiatrak w jeszcze starszym Gogołowie Ścieżką tą, całkiem niedawno, szły dwa krasnale uwielbiające wędrówki. Kierowały się przez pole na południowy- wschód, dróżką pod górę  weszły w zacieniony las. Zadzierały głowy i z fascynacją obserwowały wysokie drzewa oplecione zielonym bluszczem.  Cmentarz, czy las? Rośliny te skojarzyły im się ze starą nekropolią, ale tu w lesie nie widać było nagrobków. Ten wiecznie zielony symbol nieskończoności może pamiętać wiele historii jakie miały miejsce w tym lesie. Krasnale tak szły i podziwiały rosnące gdzieniegdzie paprocie, gdy nagle przed nimi jak spod ziemi wyrosła wiedźma zaklęta w sosnę. Wszędzie dookoła rosły drzewa liściaste a tu ona jedna, sama z rozpostartymi ramionami i zwieszoną głową stała tak, jakby za wszelką cenę chciała się uwolnić i ruszyć daleko...

Czołem w Stół z przymrużeniem oka w Karkonoszach

 Po wycieczkach w niższe partie górskie, raz na jakiś czas chce mi się wyruszyć gdzieś wyżej, by podziwiać panoramy. Prognozy pogody dawały nadzieję na upragnione widoki. Specjalnie zmieniłam plany, by tylko ruszyć w Karkonosze. Obudziliśmy się wcześnie rano, bo droga do Kowar jest dosyć długa. Samochód zaparkowaliśmy w okolicy kopalni Podgórze. Niebo było zasnute chmurami, ale przed nami cały dzień. Czarnym, dosyć stromym szlakiem po lodzie (oczywiście w raczkach) wdrapywaliśmy się do góry, bo tam gdzieś będą panoramy. Weszliśmy na Przełęcz Okraj (1046 m n.p.m.), czyli jesteśmy już dosyć wysoko, a tu mgła i lekki opad śniegu- widoków brak. Będzie lepiej, nadzieja jest, wyżej znajduje się Czoło (1275 m n.p.m.), więc w tym kierunku ruszyliśmy. Piękna zima, ale tu też chmury nie chciały ustąpić. Dotarliśmy na Skalny Stół (1281 m n.p.m.), szczyt, z którego podziwiać można Śnieżkę (1602 m n.p.m.), Kotlinę Jeleniogórską, Rudawy Janowickie, Góry Kaczawskie. Nas jednak otoczyła mgła, troc...

Na tropie tajemnic w Dolinie Bystrzycy

Ruszamy szlakiem rezydencji w Dolinie Bystrzycy- rzeki mającej źródła w Górach Suchych, dopływającej do Odry. Większość zabytków to ruiny pełne ciekawych historii. W drogę jedziemy od strony Świdnicy i już kilka kilometrów na północ docieramy do wsi o smacznej nazwie, Wiśniowa. Tu stoi bajkowy pałac wybudowany w latach 1872-1884 w stylu francuskiego neorenesansu. Rezydencja otoczona parkiem, a jeszcze przed II wojną światową również wiśniowymi sadami, wyglądem przypomina zamek z bajek Disneya. Część jest zamieszkana, reszta niestety niszczeje. Zadzierając głowę dostrzec można fragment dachu pokrytego szkłem. Ciekawe jak to wygląda wewnątrz i jak te pomieszczenia wyglądały za czasów świetności? To pytania, które zawsze mnie nurtują, gdy stoję przed takimi  zabytkami. Udaje nam się obejść pałac, na jego tyłach są spore okna, z których kiedyś musiał być piękny widok na park. Podobno w XVI w. stał w tym miejscu renesansowy dwór. Co się kryje za drzwiami? Pałac w Wiśniowej Tyły pałacu i...