Przejdź do głównej zawartości

Jak wylądowałam twarzą w śniegu?

 Pierwszy raz w życiu osiągnęłam w górach szczyt głębokiej medytacji, bo do teraz nie wiem jak wylądowałam twarzą w śniegu. Przeczytajcie, co mi się przytrafiło.


Zacznę od początku. W niedzielę, jak zawsze wybraliśmy się w góry. Tym razem padło na Góry Wałbrzyskie. Jest to dosyć wymagające pasmo, ja jednak ze względu na niskie temperatury i sporą ilość śniegu, wybrałam łagodniejsze szlaki. Spacer rozpoczęliśmy w Jedlinie Zdrój, a dokładnie z części miasta o nazwie Kamieńsk. 

Kościół Wniebowzięcia NMP w Jedlinie Zdrój


Auto zaparkowaliśmy w pobliżu kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i czarnym szlakiem, wzdłuż głównej drogi (ul. Kłodzka), a następnie leśną ścieżką kierowaliśmy się w stronę Przełęczy Szypkiej (to nie błąd w pisowni, na stronie polska-org znajdziecie więcej informacji o tym miejscu i nazwie). To był najbardziej wymagający fragment całej naszej trasy, lekkie nachylenie i nieprzetarty szlak. 


Czarny szlak w stronę Przełęczy Szypkiej


Dalej od Przełęczy Szypkiej czerwonym szlakiem, to już szło się jak w bajce: wysokie ośnieżona drzewa, a między nimi gdzieś daleko widać było fragmenty Wałbrzycha. 

Przełęcz Szypka



Po kilku dobrych minutach dotarliśmy do platformy widokowej i miejsca, gdzie znajdował się kiedyś kamieniołom. Do samej platformy musieliśmy przejść po zasypanych śniegiem schodach, gdy już stanęliśmy na jej szczycie, wyjrzało słońce i ukazały nam się ciekawe widoki.

Widok z platformy przy czerwonym szlaku






Po schodach do szlaku zjechaliśmy na pupach (nie było innej możliwości) i ruszyliśmy dalej.  

Właśnie tym prostym fragmentem drogi szłam i nagle zobaczyłam ogarniającą mnie biel. Zrobiło mi się miło, leżałam na brzuchu twarzą w śniegu i zastanawiałam się gdzie jestem, czas zwolnił. Nagle poczułam, jak Mój Bohater podnosi mnie za ręce, unoszę głowę, patrzę, a pół metra przede mną leży raczek, który miałam przecież na nodze. Popatrzyłam na buty i faktycznie został mi tylko jeden. Co się wydarzyło? Nie mam pojęcia. Nie próbujcie tego w domu :) Otrzepałam się ze śniegu i ruszyłam dalej. Nic mi się nie stało. 

Dalej kilka zdjęć  



Widok na Zamkową Górę



Przełęcz Kozia


Tak szliśmy: mapa

Zrobiliśmy ok. 8 km w 2 h.

Bezpiecznych szlaków :)

Komentarze

  1. Kolejny super pomysł z którego na pewno skorzystam. Oj Góry Wałbrzyskie bardzo lubię :) Oby więcej takich wypadków cię nie dotknęło :O

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz